Napisane przez: ewaoceantours | 18 Sierpień 2010

Blue Bay 4* – opinie

Położenie i plaża: Blue Bay leży  w miejscowości Agia Pelagia, 22 km od stolicy Krety, Heraklionu. Hotel znajduje się na uboczu – do centrum Agii Pelagii jest ok 1300 m. Do plaży niedużej żwirkowej plaży – 200 m. Blue Bay leży na wzniesieniu, dzięki czemu z terenu hotelu i z wszystkich pokoi rozpościerają się fantastyczne, panoramiczne widoki na morze – oczywiście przez to z plaży jest pod górkę, ale hotel zapewnia gratisowy transport. Nieopodal, w Agii Pelagii, są kolejne dwie zatoki, obie piaszczysto-żwirowe, zamknięte z obu stron skałami. W pobliskiej Ligarii znajduje się centrum nurkowe.

Pokoje: Blue Bay składa się z budynku głównego oraz kilku bungalowów: Ikaros, Dedalos (najbliżej części wspólnej), Artemis – poniżej głównego kompleksu i Athina – 200 m od budynku głównego. Część Artemis położona jest po drugiej stronie biegnącej do plaży asfaltówki, ok 20 m od części głównej – na posiłki czy do recepcji trzeba zrobić kilka kroków, ale za to przy Artemis jest spokojniej (własny niewielki basen). Pokoje są odnowione, schludne, codziennie sprzątane. Niestety, podczas mojej wizyty w hotelu nie było możliwości zobaczenia pokoi w części Athina (200 m od głównego kompleksu), ale podobno były na to reklamacje – głównie dlatego, że klienci myśleli, że lądują w innym hotelu. Pokoje, podobnie jak i cały hotel, przeszły gruntowny lifting 2 lata temu i teraz prezentują się estetycznie i komfortowo. Wyposażone są w nowe meble, balkon lub taras. Dzięki położeniu, właściwie z każdego pokoju rozpościera się widok na morze.

Serwis: Trudno powiedzieć – nie mieszkałam w tym hotelu. Klienci, czy znajomi, którzy spędzili tam wakacje, wrócili zadowoleni i bez negatywnych opinii na temat obsługi.

Wyżywienie: hotel oferuje opcję all inclusive. Napoje podawane są w 3 barach, w tym 1 bar w części Athina. Posiłki podawane są w restauracji w głównym budynku.

Dodatkowo: Basen przy głównym budynku, basen przy Artemis, basen przy Athinie, brodziki dla maluchów, plac zabaw, spa, animacje dla dzieci, nastolatków i dla dorosłych, pokój gier z bilardem, rzutkami, etc.

Subiektywnie: Blue Bay to hotel dla ceniących spokój. Jeśli lubicie spacerować – też z pewnością nie będziecie się nudzić. W okolicy jest sporo uliczek wijących się pomiędzy wzniesieniami malowniczej Agii Pelagii. No i przepiękne, panoramiczne widoki – można się poczuć jak na dziobie okrętu🙂 Najbliższe imprezy – w Ammoudarze i w Heraklionie (10 i 15 km). Najlepszą pizzę w okolicy (świeżutką, z codziennie wyrabianego ciasta, a nie żadne tam mrożonki) – również z dowozem – robi Yannis z apartamentów Spiros&Soula w Lygarii: http://www.spiros-soula.gr

Strona hotelu Blue Bay: http://www.bluebay.gr

Wejście do hotelu

Lobby hotelowe

Budynek główny

Basen przy budynku głównym

Budynek główny

Widok z baru.

Restauracja

Taras przy basenie głównym

Przykładowy pokój

Plaża w Agia Pelagia

Napisane przez: ewaoceantours | 10 Sierpień 2010

Hotel Apollonia Beach Resort & Spa 5* – opinie

Położenie i plaża: Ammoudara – 15 minut spacerem do centrum, bezpośrednio przy piaszczystej plaży, 4 km od stolicy wyspy – Heraklionu. Plaża jest bardzo dobrze zagospodarowana (leżaki, parasole, wypożyczalnie sprzętów wodnych, szkoła windsurfingu), wyróżniona Blue Flag – odznaczenie przyznawane wyjątkowo zadbanym, dobrze zagospodarowanym, regularnie kontrolowanym pod względem czystości. Z plaży widać elektrownię położoną tuż za Ammoudarą, ale oprócz bycia atrakcją tudzież dysonansem wizualnym, nie ma ona większego wpływu na czystość wody czy powietrza w okolicy.

Pokoje: Przestronne pokoje rozmieszczone są w budynku głównym i bungalowach. Czyściutkie, w głównym budynku chyba trochę lepsze. Wszystkie sprzątane codziennie, posiadają balkon lub taras.

Serwis: wszystkie sprawy z uśmiechem załatwiane są w mig.

Wyżywienie: 4 restauracje, w tym włoska i chińska – w tej ostatnie kaczusia – pyszności, kilka barów (również przy basenie i na plaży).

Dodatkowo: sporo atrakcji typu baseny, klubik dla dzieci, spa, amfiteatr, animacje, wypożyczalnia samochodów na miejscu.

Subiektywnie: Bardzo fajny i bardzo zadbany hotel. Apollonia ma swoje lata, ale wszędzie czyściutko, żadnych niedoróbek, czy prowizorek – jak to się czasem zdarza w Grecji i nie tylko. Pełen komfort. No i lokalizacja – położony w spokojnej części rozrywkowej Ammoudary, co pozwala mieć 2 w 1. Zaletą jest też duży, bujny, wypielęgnowany ogród urządzony na podobieństwo ogrodu botanicznego – prawie każda roślina oznaczona jest etykietką z nazwą i opisem. Apollonia posiada piękne spa w oddzielnym budynku – pełen relaks w przyciemnionych, ekskluzywnych wnętrzach, zabiegi przy użyciu najlepszych kosmetyków, kryty basen. Minusy – nie zauważyłam.

Strona hotelu: www.apollonia.gr

Hall

Główny bar

Pokój

Widok z balkonu na hotelowy ogród i morze.

Restauracje

Baseny

Plaża



Napisane przez: ewaoceantours | 9 Sierpień 2010

Kreta zachodnia – co zobaczyć?

Jako że ostatnio kilku osobom opowiadałam o Georgioupolis – idealnej na relaksujący wypoczynek, zacisznej miejscowości na Krecie, która mimo obecnej tu turystyki nie zatraciła swojego tradycyjnego charakteru – trochę informacji, co począć jak już się tam znajdziecie. W ogóle w zachodniej Krecie jak się znajdziecie😉

Plaża w Georgioupolis

Co zobaczyć?

NAJBLIŻSZA OKOLICA:

Sama miejscowość Georgioupolis jest warta niejednego spaceru, a w niej tawerna rybna Poseidon – położona na uboczu, więc trudno ją znaleźć, ale warto zadać sobie trudu: tawerna ma swoje 2 kutry, którymi codziennie wypływają po świeże ryby i owoce morza. Pracuje tam miła Polka – chętnie pokazuje albumy ze zdjęciami z wypraw morskich i z połowów m.in. rekinów, ryb-młotów etc. Dają tam najlepszą ośmiornicę, jaką jadłam w życiu.

Taverna Poseidon

jeziorko Kournas: turkusowa woda wśród całkiem wysokich pagórków, wokół trochę knajpek i tawern, wypożyczalnia rowerków wodnych. Można dla odmiany popływać w słodkiej wodzie. Z Georgioupolis kursuje tam turystyczny pociąg, jak nie – to skuterem, rowerem, albo pieszo – odległość: ok. 6-7 km w jedną stronę.

Jezioro Kournas

Z WYCIECZKĄ:

Gramvoussa – rejs statkiem z portu za Kastelli na wysepkę Gramvoussa z wenecką twierdzą oraz na lagunę Balos. Wycieczkę można kupić od rezydenta, z tego co pamiętam: ok 47 EUR/os., ale zależy z jakiej miejscowości startujecie. Polecam – trudno tam się dostać drogą lądową, więc na lagunie są tylko turyści, którzy przypłynęli tam z wycieczkami (choć tych też jest sporo). Oczywiście nic nie jest niemożliwe i nie dalej jak w 2009 sama postanowiłam przećwiczyć dojazd na lagunę autem🙂 Zapowiadało się nieźle – nieasfaltowa, acz utwierdzona nawierzchnia, z lewej ściana, z prawej przepaść, ale widoki piękne. Im dalej w las tym więcej drzew – im dalej na Gramvoussę tym bardziej wąsko, stromiej, droga pełna kamieni i odpadających od ściany skał. To również zniosłam dzielnie. Adrenalina podskoczyła mi dopiero kiedy na superstromym podjeździe (zaznaczam, że wybrałam się tam pandą) zobaczyłam stado kóz. Jak się zatrzymam – już nie ruszę, albo co gorsza auto stoczy się wstecz. Jak się nie zatrzymam – jak nic znajdzie się jakiś kozi Rejtan i obrońca stada, który skoczy mi na maskę, ja spanikuję, a uciekać nie ma gdzie. Klakson, ani moje okrzyki nie pomogły. Musiałam na wstecznym nieco zjechać, zaparkować pandę w bezpieczniejszym miejscu, wrócić pieszo i namówić 20 kóz, żeby raczyły zejść mi z drogi. Z resztą trochę nie miałam wyboru – droga jest tak wąska, a przy tym nie zabezpieczona od strony urwiska, że o zawracaniu nawet nie chciałam myśleć. Kiedy minęłam kozią pułapkę, za następnym zakrętem w nieco szerszy miejscu na samym środku drogi stało śliczne polo z wypożyczalni – opuszczone i z przednimi kołami zwróconymi ku sobie. W myślach obstawiałam, czy jego pasażerowie ruszyli pieszo ku plaży, czy jednak z powrotem… Na końcu feralnej drogi znajduje się parking i licha buda zwąca się tawerną. Z parkingu ok. 1,5 km spacer – w większości ostro w dół – prowadzi na plażę laguny. Widoki z góry niesamowite – turkusy i głębokie błękity, wyspa Balos i zwieńczona twierdzą wyspa Gramvoussa.

Ale w sumie na panoramiczne zbocze można się wdrapać z plaży zamiast odmawiać zdrowaśki za kierownicą.

Laguna Balos

Wysepka Gramvoussa

Santorini – moim zdaniem warto poświęcić cały dzień na wycieczkę. Santorini fantastyczne – warto zobaczyć tę wyspę, jak już będziecie na Krecie, bo raczej małe szanse, żeby wybrać się tam na cały urlop  – po pierwsze z Polski jest niewiele ofert, jeśli już – to drogo, poza tym wyspa jest za mała, żeby tam wytrzymać choćby tydzień🙂. Na moim blogu jest już kilka zdjęć z Santorini: https://ewaoceantours.wordpress.com/2010/05/06/cyklady/

NIECO DALEJ – AUTOBUSEM LUB SAMOCHODEM:

Chania: stare miasto (warto się w nim zgubić, wąziutkie uliczki są cudne), port;

Rethimno: stare miasto, port, twierdza przy porcie, na wschód od twierdzy jest fajna, piaszczysta, długa plaża, więc można zabrać equipment i się w przerwie od zwiedzania ochłodzić;

SAMOCHODEM, zaczynając od wschodu:

Moni Arkadi – klasztor w głębi wyspy, skręca się z głównej drogi za Retymnonem;

Preveli – na południowym wybrzeżu, plaża z niewielkim gajem palmowym i rzeczką wpadającą do morza  oraz klasztor Moni Preveli – to i poprzednią pozycję można połączyć z wypadem do Retymnonu;

Absolutne upojenie dla fanów przyrody, krajobrazów górskich i adrenaliny – wypad na południe w okolice Chora Sfakion. Mieścina portowa malownicza, z plażą dla ochłody, ale najlepszy jest dojazd do niej – najpierw przejazd wzdłuż wąwozu Imbros, a potem super serpentyny w dół z widokiem na wybrzeże.

Zjazd do Chora Sfakion – widok na wybrzeże.

W ogóle Sfakia – region, w którym leży Chora Sfakion, czyli poł.-zach. Kreta – to taki dziki zachód. Faceci z bujnymi brodami jeżdżą pick-upami z giwerą w schowku.  Na południu można spotkać znaki drogowe podziurawione jak sitko po sfakijskich imprezach. Ale jest tam absolutnie bezpiecznie (przynajmniej nic nam nie grozi ze strony Sfakijczyków) – na turystów nie zwracają uwagi.

Z Chora Sfakion trzeba odbić na zachód, do Aradeny. Jest tam wąwóz o głębokości ok. 100m a nad nim żelazny most z drewnianą „podłogą” ze szparami szerokimi na dłoń. Przejeżdżający przez most samochód daje odgłos, jakby to wszystko  właśnie się waliło, przejście przez most pieszo – motyle w brzuchu.

Wąwóz i most w Aradenie.

Turystów na południu nie za wiele, a w Aradenie – prawie wcale. Żeby z Aradeny się wydostać trzeba wrócić do Chora Sfakion, a stamtąd można się udać z kolei na wschód, do Frangokastello – twierdza właściwie na plaży.

Frangokastello

Wycieczka w okolice Chanii: przed Chanią, jak tylko wjeżdża się do Zatoki Souda utworzonej z półwyspu Akrotiri, skręt na południe prowadzi do Aptery, na szczycie jest twierdza, którą widać już z dołu, z głównej drogi, wspaniały widok na okolice oraz ruiny starożytnej Aptery.

Aptera

Absolutnie dziko, spokojnie i pięknie jest na półwyspie Akrotiri – wjeżdżając na półwysep od strony Chanii, zaraz za miastem jest skręt do grobu Wenizelosa – jest stamtąd cudny widok na Chanię. Na półwyspie warto zapuścić się do Stavros – śliczna zatoczka z piaseczkiem u stóp góry, gdzie kręcili Greka Zorbę http://www.youtube.com/watch?v=2AzpHvLWFUM&feature=related Dziś są tam hoteliki i tawerna Christiana – kilka lat temu w tawernie stał najprawdziwszy Oskar, zdaje się za zdjęcia do Greka Zorby? Jeśli ktoś tam zawita – będę wdzięczna za update🙂

Będąc na Akrotiri trzeba koniecznie podjechać do 3 klasztorów: Moni Agia Triada, Moni Gouverneto – te dwa są „czynne”, ale można je zwiedzać, oraz Moni Katholiko – ok. półgodzinny spacer w dół po dość wygodnej ścieżce, ale pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą wodę, bo to prawdziwa pustelnia i bezludzie – wokół tylko cudne widoki oraz kozy. Moni Katholiko to już tylko ruiny, ale przepięknie położone, no i sama droga do klasztoru jest fantastyczna.

Droga do Moni Katholiko i Moni Katholiko.

Na upartego na Stavros można też dostać się autobusem, najpierw do Chanii,  z Chanii do Stavros i tam rozpocząć spacerek do klasztorów. W sumie to bardziej całodniowy trekking niż lekka wycieczka, ale jeśli lubicie chodzić – jak najbardziej do zrobienia. Na Akrotiri jest spokój, względnie mało samochodów – czasami tylko, ale bardzo rzadko, jakieś F16 śmignie nad głową, bo po północno-wschodniej części półwyspu jest baza NATO – w zatoce Souda często stoją wielkie wojskowe okręty.

Zachodnie wybrzeże: Falassarna – wielka piaszczysta plaża, oraz możliwość spacerku do ruin minojskich: ancient Falassarna. Piękna plaża, najczęściej dosyć tam wietrznie. Piękny widok z góry – choćby dla niego warto się tam wybrać.

Falassarna

Wycieczka po zachodniej części Krety: z głównej drogi (New National Road) skręca się na południe na wysokości  Kastelli, mija się wąwóz Topolia – przepiękny odcinek tuż nad urwiskiem, możliwość zatrzymania się na jednym z punktów widokowych lub na zatoczce/parkingu przy grocie z kaplicą Agia Sofia – do groty można wejść. Następnie mija się tradycyjne wioski kreteńskie: m.in. Elos i Vathi, aż w końcu znowu widać  morze i klasztor Moni Chrisoskalitissa – warto wstąpić. Stamtąd już tylko parę kilometrów do różowych plaż Elafonissi – gwóźdź programu wszystkich turystów, dlatego najczęściej jest tu dosyć gwarno i tłoczno, ale plaża jest wieeelka i piękna. Po płytkiej lagunie można przejść na piaszczystą wysepkę Elafonissi, gdzie tłok jakby mniejszy, jednak nie wszędzie można się tam rozłożyć z plażowaniem – tablice informują o rezerwacie przyrody :]

Elafonissi

Praktyczne uwagi:

– jeśli będziecie zwiedzać  autem, to uważajcie na drodze. Grecy jeżdżą strasznie: nie patrzą na znaki i linie na jezdni ( np. tam gdzie są 2 pasy, obok siebie jadą 4 auta), nie używają kierunkowskazów, za to nadużywają klaksonów. Trzeba myśleć za siebie i za innych. Plus jest taki, że niewiele tam superfur i nie jeżdżą bardzo szybko. W większości.

– do klasztorów trzeba mieć ze sobą coś zasłaniającego kolana i ramiona – nie trzeba od razu być ubranym od stóp do głów, ale żeby golizną nie bić po oczach.

Older Posts »

Kategorie

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.